Aktualności

Grające Anioły z Łagiewnik

Zapraszamy do lektury artykułu o naszej restauracji, którego autorem jest Sławomir Macias:
„Nowe miejsce koncertowe z dobrą kuchnią i ciekawymi wnętrzami… Sprawdzałem z dużą dozą sympatii bo dopiero zaczynają koncertowo i jako galeria sztuki, stąd obraz Piotra Króla… Sprawdźcie sami. Zapraszam do lektury. LINK

Pierwsze urodziny 5 Aniołów

Aby uczcić pierwsze urodziny naszej restauracji pojawili się wszyscy nasi stali goście i przyjaciele. Zapełnione stoliki i radosny gwar panujący przy nich podkreślały rodzinną atmosferę uroczystości. Patrząc z boku na radosnych ludzi można było poczuć dumę z minionego roku działania restauracji. Na tę uroczystość przygotowaliśmy się tworząc nową kartę i serwując nowości. Zaprosiliśmy również, zaprzyjaźnionego z nami, Mateusza Trandę, którego utwory gitarowe towarzyszyły przyjaznej atmosferze uroczystości. Wraz z nim pojawiła się Ania – znana już nam ośmiolatka, ciągle doskonaląca się w grze na gitarze.

Kulminacyjnym punktem był tort – przepyszny, kokosowy, którego zdobienia z białej czekolady korelowały z anielskimi szatami. Tort był dziełem i dumą naszych kucharzy, którym również udzielił się świąteczny nastrój i włożyli w jego przygotowanie całe serce.

Wszystkim bardzo dziękujemy za przybycie i mamy nadzieje na kolejny tak udany rok.

Piątek trzynastego z trio Samokhin Band

Prawdziwą przyjemnością było goszczenie „Pod 5 Aniołami” Pawła Samokhina wraz z częścią zespołu. Z dziesięcioosobowej grupy do Aniołów dotarło trzech – gitarzysta, kontrabasista oraz Paweł ze swoja nieodłączną trąbką.
Dzień ten w ogóle był zdeterminowany przez cyfrę trzy – oprócz trójki w dacie, trzech muzyków – zagrali oni trzy sety posługując się trzema językami – polskim, rosyjskim i angielskim.
Sam wokalista świetnie bawił się obcując z publicznością – jego bezpośredniość, dystans do siebie a także ogromny talent, widoczny przy każdym zaśpiewanym kawałku, budził ogromną sympatię. Każdy utwór został okraszony adekwatna opowieścią, historią. Magiczny akcent Pawła, który pozostał mimo lat spędzonych w Polsce, budzi dreszcze emocji.
Cały koncert był bardzo energetycznym wydarzeniem, pokazującym dojrzałość muzyczną i wirtuozerię wykonawców.

A „Pod 5 Aniołami” – Zakaz Wyprzedzania

Koncert znanych łódzkich artystów został podzielony na trzy części. Pierwsza rozpoczęła się mocnym uderzeniem nastrojowych ballad, które uwypukliły siłę głosu wokalisty. Na pierwszy rzut oka widać było koncertowe obycie artystów i świetny kontakt z publicznością. Prezentowali dystans do siebie, emanowali poczuciem humoru. Samodzielnie układane teksty dopełniały obrazu dojrzałych już muzyków, którzy zaczynali od nocnych koncertów na przeglądach piosenek studenckich.
Część druga wyciszyła publiczność, wywołała u niej ogromne skupienie. Miało się wrażenie, iż słuchacze powrócili emocjami do czasów licealnych koncertów, chłonęli brzmienie i słowa. Muzyka artystów budziła tęsknotę i wspomnienie młodości.
W trakcie całego koncertu muzycy robili przerywniki na popisy a cappella, całość widowiska miała ustalony porządek założony przez wykonawców – to oni rządzili nastrojami, zaskoczeniem i końcowym efektem. Zebrani nie tylko słuchali tej muzyki, ale wręcz ją czuli. Część tańczyła, niektórzy śpiewali – rozbrzmiewająca muzyka świdrowała do głębi, pozwalając na materializowanie się zapomnianych w codzienności tęsknot.
Bisy zaśpiewała cała sala na stojąco. To był gorący wieczór, a my w ciemnościach byliśmy wszyscy razem.

Wystawa Pauliny Sadrak

Artystka, którą gościliśmy u nas w restauracji od dwóch lat zajmuje się kolażami. Małe i większe skompilowane formy tworzą rodzaj gry intelektualnej z odbiorcą. Skojarzenie, a jednocześnie niedopowiedzenie, bowiem każdy może znaleźć własna drogę interpretacji, stanowi rodzaj zabawy. Pewnym kluczem do potencjalnego rozwiązania jest tytuł każdego kolażu. Artystka zaprezentowała dwa cykle tematyczne – cykl związany ze zwierzętami – zostały zaprezentowane ich archetypiczne cechy, zachowania, z którymi są powszechnie kojarzone, jak również cykl kobiecy – w ujęciu potrzeb, marzeń, pragnień, a także wielobarwnego, niedającego się zamknąć w ramach, wnętrza płci pięknej.
W moim odczuciu te dwa cykle dopełniają się bilansując potrzeby „serca i rozumu”, a także konceptualnie i poprzez wykonanie wpasowują się w wielobarwności naszych propozycji kulinarnych.

Pierwszy dzień wiosny z Triple Sec

Potrójne wytrawne, co jest osiągane przez potrójną dystylację – takie są likiery Triple Sec. Taką muzykę prezentowało nam również troje artystów z noszącego tę nazwę zespołu. Wokalistka mogąca poszczycić się mocnym, głębokim głosem zaśpiewała swoje ulubione covery nadając im soulowe brzmienie. Tak więc znane i popularne kawałki (Roxenne, utwory Arety Franklin) brzmiały w nowych, odświeżających interpretacjach konweniując z ożywczym tchnieniem pierwszego dnia wiosny. Artyści (oprócz wokalistki, bowiem, w skład zespołu wchodzi również gitarzysta i perkusista) podzielili swój spektakl na dwa sety – miało się wrażenie, iż również tematycznie one się od siebie różniły. Pierwsza część była spokojniejsza, wybrane utwory łagodne, w drugiej zaś wokalistka pokazała pazur. W trakcie przerwy artyści ruszyli między gości – rozmawiali z nimi, widać, iż kontakt z publicznością sprawia im prawdziwą radość.

Z Aniołami w Gruzji – wystawa fotografii

Łukasz Klimczak nie zajmuje się robieniem zdjęć zawodowo. Prezentowana wystawa jest efektem jego pasji fotograficznej i podróżniczej. Specyfika zdjęć została bardzo trafnie opisana przez samego autora „mniej widokówek – więcej chwilowych emocji”. Oglądając wystawę ma się poczucie, iż są to zastygłe obrazki z życia codziennego w Gruzji. Oglądając je nie mogłam oprzeć się wrażeniu, iż obok mnie toczy się równoległe, kolorowe życie – na targu sprzedawane są warzywa i owoce, pasterze pędzą owce, są transportowane arbuzy. Ze ścian naszej restauracji bije barwna egzotyka tego kraju. Co więcej zdjęcia te oddają różnorodność miejsca i ludzi w nim mieszkających – od pustki stepów do zatłoczonych miast. Od samotności zadumanych po beztroskie wspólne chwile.

Dzień Kobiet z Bjorn Lislegaard

W tym specjalnym dla wszystkich Kobiet dniu nasza restauracja wypełniła się po brzegi. Kobiety oraz ich towarzysze przyszli licznie świętować i raczyć się potrawami przygotowanymi specjalnie przez naszych kucharzy na tę okazję. Menu było raczej delikatne – królował drób i sałaty, kolację można było zakończyć świetnymi autorskimi deserami – parfaitem z limonki oraz deserem lodowym podanym w gorącej malinowej kąpieli. Wieczór upłynął naszym gościom wśród norweskich rytmów zaproszonego wokalisty. Bjorn Lislegaard jest wokalistą z tego właśnie skandynawskiego kraju, który zdecydował się na przeprowadzkę do Polski i zamieszkanie w Łodzi. Fantastycznie śpiewa w trzech językach – proponuje polskie kawałki, które wykonuje z intrygującym akcentem, jego norweskie piosenki brzmią niezwykle lirycznie – uczucie to jest wywołane innością brzmienia jego rodzimego języka, w moich uszach był to nowy, poetycki dźwięk. Artysta śpiewa również po angielsku. Na naszym koncercie zaproponował głównie popową część swojego repertuaru, można jednak znaleźć go w wersji ostrzejszej.
Po zakończonym koncercie wszystkie Panie otrzymały z rąk wokalisty tulipany i życzenia. To był cudowny wieczór „Pod Aniołami”.

Ostatki z duetem Darko Bugorica i Łukasza Nowaka

Ponownie gościliśmy duet w restauracji – jak zwykle zaprezentowali rosyjskie dumki, niezwykle rytmiczne, radujące serce, dramatyczne brzmienia orientalnych nut w pieśniach bałkańskich oraz znane polskie piosenki. Artyści też bawili się z publicznością – znane polskie piosenki były częściowo śpiewane w innych językach. Było to naprawdę ciekawe i zabawne doświadczenie.

Artyści jak zwykle zachwycili dobrym przygotowaniem i profesjonalnym podejściem do występu – utwory były poprzedzane małymi historiami. Każdy ich występ tylko utwierdzał w przekonaniu, iż jest to show profesjonalistów o szkolonych, głębokich głosach.

Zaczerpnęli kawałki od Kayah i Bregovic, który zaśpiewali w oryginale, jak również od Kazimierza Zauskiego, gdzie wykonali „Wszystko o mężczyźnie”, popełnili też nieśmiertelne „Allelujah” Leonarda Coena.

Całość można określić jako cudowny aromat bałkańskich przypraw w ustach.

Koncert Walentynkowy Janusza Nastarowicza

Dzień zakochanych w restauracji „Pod 5 Aniołami” spędził z gośćmi Janusz Nastarowicz. Jest fantastycznym muzykiem, który grał na gitarze i śpiewał. Jego repertuar jest bardzo szeroki – od rockowych ballad, poprzez popowe kawałki. Tym razem miał za zadanie zabawić ponad siedemdziesięcioosobową widownię – gości, którzy przyszli na walentynkową kolację. Świetnie bawili się przy nostalgicznych kawałkach, również jego autorstwa. Na koniec muzyk bawił się wręcz z publicznością śpiewając szanty. Wśród zaproszonych gości (wielbicieli ostryg, ośmiornic i małż – bo to było przebojem kulinarnym w naszej restauracji) musiało być wielu żeglarzy, gdyż występy te cieszyły się ogromnym entuzjazmem.